sobota, 16 marca 2013

7.

miesiąc później

- Wika będzie ktoś od ciebie na wywiadówce ?
-Pewnie, że tak. Mój tata...
-Cześć dziewczyny mam zamiar iść do kina idziecie ze mną?-ze szkoły właśnie wychodziła Asia, która odrazu podleciała do dziewczyn siedzących na ławce przed szkołą.
-Cześć Aśka. A na jaki film ?
-Nie wiem jeszcze mam nadzieję, że mi pomożecie coś wybrać.
-Ja odpadam, ale dzięki za propozycję.- powiedziała cicho Wiktoria-Ja  już lecę bo jeszcze muszę wpaść do sklepu zrobić małe zakupy.
-Przestań zakupy poczekają a do kina pewnie za często nie chodzisz- próbowała dziewczynę przekonać Weronika, która siedziała obok niej na ławce.
-Może kiedy inndziej. Pa.- uśmiechneła się delikatnie i poszła w stronę sklepu.

Dzień jak na porę jesienną był piękny. Słońce świeciło jasno. Zza wielkich budynków w centrum miasta widać było kilka drzew w złocistej koronie. Wiktoria wracała zadowolona ze sklepu z dwiema pełnymi torbami zakupów.
-O nie.- Wiktoria westchneła sama do siebie. W jednej z toreb zrobiła sie dzióra i cała zawartość wyleciała na chodnik.
-Pomogę pani..
-Nie trzeba dziękuję- obok Wiktorii znalazł się wysoki niebieskooki chłopak, który zaczoł zbierać z chodnika jabłka.
-O znowu się spotykamy, to musi być znak.
-Chyba mnie z kimś pomyliłeś - odpowiedziała z uśmiechem dziewczyna biorąc jabłka od przystojniaka i chowając je w plecaku.
-Koniec wakacji, uliczka w Toruniu. Przez przypadek na mnie wpadłaś.
-A tak przypomiałam sobie. Dzięki, że mi pomogłeś zebrać zakupy a teraz muszę iść do domu.- właśnie się odwróciła i ruszyła w stronę domu gdy ktoś wzioł z jej ręki reklamówkę z zakupami.
-Pomogę ci. Jakub się zwę a tobie jak na imię ?
-Jam jest Wiktoria - powiedziała śmiejąc się w niebo głosy.
-Daleko mieszkasza?
-Nie zaraz tu obok więc nie musisz mi pomagać .
-Oj muszę, muszę.
Przez resztę drogii szlii w milczeniu. Kuba od czasu do czasu zerkał na Wiktorię ale nic nie mówił, ona też nie chciała przerywać tej ciszy. Przecież nie znała go. Nie chciała mu robić przesłuchania.
-Tu mieszkam, dziękuję za pomoc.
-Nie ma za co. Do usług.
-To cześć...
-Ej nie zaprosisz mnie na herbatę-przerwał wypowedź dziewczyny- za tą pomoc nawet łyka wody nie dostanę.
-Może kiedy inndziej. Cześć
-Cześć. Zobaczymy sie kiedyś ??
-Nie wiem.- Wiktoria weszła do domu i nie słuchajac już czy mówił coś jej towarzysz zatrzasneła drzwii i poszła do kuchnii zanieść zakupy.




__________________________________________________

Jak już jesteście zostawcie po sobie komentarz. To daje siłę do pisania następnych rozdziałów.
Nie wiem czy zauważyliście dodałam zakładkę "zdjęcia z bloga" tam będę wrzucała wszystkie foty jakimi będę chciała się z wami podzielić oraz te co już były tu .

Pozdrowionka ;**

środa, 13 marca 2013

6.

                                                   *
Rano Wiktorię obudził budzik o 7. Jednak dziewczynie nie śpieszyło się iść do nowej szkoły. Chociaż znała dziewczyny od siebie z klasy, to nie chciała powiększać grona znajomych. Zawsze trzymała się z boku. Jedyną przyjaciółką jaką miała była Andżelika, która wyjechała z rodzicami do Londynu. Chociaż dziewczyny obiecywały sobię, że będą się kontaktować często, to jakoś im się to nie udawało. Jedyną wiadomością jako Wiktoria od Andżeliki to : " Doleciałam, żyję, całuję, tęsknię."
Pierwszy dzień nauki zapowiadał się pochmurnie. Padał deszcz i było zimno. Wiktoria do szkoły dostała się autobusem. Na pierwszej lekcji miała chemię, usiadła sama w trzeciej ławce od ściany. Reszta uczniów jej klasy zajeła swoje miejsca wcześniej. Cała klasa głośno rozmawiała. Nauczycielka, która właśnie weszła do klasy próbowała uciszyć rozgadanych uczniów, po kilku nie udanych próbach nauczycielka postanowiła zagwizdać. Cała klasa odrazu ucichła.
-Dzień dobry. Mam nadzieję, że wam nie przeszkadzam- uśmiechneła sie do całej klasy i mówiła dalej- wiem, że to trochę trudne ponieważ nie widzieliście się długi czas, ale proszę o uwagę, porozmawiacie na przerwie.
- Tak jest prze pani- odezwał się chłopak siedzący za Wiktorią.


Lekcje Wiktorii upłyneły dość szybko. Po ostatniej lekcji deszcz już nie padał więc dziewczyna migła przejść się pieszo do domu . Po mokrej szosie jeździło dużo samochodów, jedne wolno, drugie trochę szybciej ale każdy starał się nie ochlapać przechodniów. Dziewczyna dochodziła już do domu gdy nagle niewiadomo skąd pojawił się samochód.Jechał bardzo szybko w stronę dziewczyny, która przechodziła właśnie przez jezdnię. Wiktoria ze strachu wskoczyła szybko na trawę, ale wpadając przy tym w kałużę i potykając się o kamień. Cała mokra i zdenerwowana weszła do domu, gdzie o dziwo czekał już jej ojciec.
-Cześć. Późno wróciłaś.
-Hej myślałam, że będziesz późno więc nie śpieszyłam się do domu i przyszłam spacerkiem, ale jak widać nie był to dobry pomysł.
-Właśnie widzę co sie stało?
-Przechodziłam na drugą stronę gdy nie wiem skąd pojawił się samochód jechał z szybką prędkością na mnie. Więc szybko wskoczyłam na trawę przez co się przewróciłam i jestem cała mokra.
-Nic ci sie nie stało?
-Nie. Tylko cała jestem brudna. Idę się przebrać zaraz wracam zrób mi herbatę, proszę.

5 min później.
-Jak nowa klasa?
-Rozgadana. Poznałam dziewczyny, z chłopakami nie znalazłam kontaktu ale nie będę sie narzucać.
-A wychowawca?
-Wychowawczyni, uczy polskiego . Też może być....
-Rozmawiałaś  ostatnio z Andżeliką?
-Nie czemu pytasz?
-A tak sobie. Może byś do niej napisała?
-Masz rację, jak będę w pokoju u siebie to do niej napiszę .....


"......
Nie mogę doczekać się aż się zobaczymy, tęsknię . Wracaj już do mnie .
                                                                    Całuski
                                                                             Vika"
____________________________________________________________________

Taki sobie. Komentujcie bo bez tego ani rusz . ;*

Pozdrowionka.

wtorek, 5 marca 2013

5.

                                                                        *
Ten tydzień minął Wiktorii dość szybko. Ostatnie rozpakowywanie, poznawanie Torunia, zakupy szkole typu podręczniki, zeszyty. W dzień rozpoczęcie roku dziewczyna wstała dość wcześnie.  Ubrała się , zjadła umyła i poszła do nowej szkoły .

Nowa szkoła była większa od tej do której chodziła Wiktoria wcześniej. Po uroczystym apelu, dziewczyna skierowała się do sali w której miało być spotkanie z nowym wychowawcą .
-Witam wszystkich serdecznie w nowym roku. Widzę uśmiechy na twarzach więc wakacje chyba się udały.- nauczycielka zwróciła się do wszystkich uczniów.
-Taaaak- cała klasa odpowiedziała chórem.
-Chciałam bym powitać nową uczennicę, która będzie z wami chodziła do klasy przez cały ten rok. Wiktoria pokaż się wszystkim .-nauczycielka wyciągneła rękę do dziewczyny zachęcając ją do pokazania się.
-Cześć jestem Wiktoria. Przeprowadziłam się nie tak dawno.- dziewczyna się trochę zawstydziła.
-Cześć- znowu cała klasa zgodnie chórem odpowiedziała
- Dobrze podam wam plan zajęć i możecie zmykać do domu . A z Wiktorią zapozncie się potem.
Ma ktoś ochotę napisać na tablicy plan?
Do tablicy podeszła jakaś dziewczyna ładna o kasztanowych włosach.
"Super jutro chemia,polak, fizyka, geografia, dwa wf-y i historia. Nie ma to jak zacząć rok szkolny z najgorszymi lekcjami"-pomyślała Wiktoria.
Przepisawszy już plan lekcji wszyscy zebrali się do drzwii. Obok Wiktorii ustało parę dziewczyn.
-Hej jestem Magda, to jest Iza, Asia, Gosia, Weronika.
-Cześć Wiktoria.-dziewczyna uśmiechneła się delikatnie do dziewczyn i poczuła się odrazu pewniej.
-Mamy nadzieję, że ci się spodoba w naszej klasie. Z nami nie można sie nudzić uwież nam.
-To fajnie. Przepraszam dziewczyny ale muszę już  iść do domu.Obiecałam tacie, że wrócę zaraz po zakończeniu się wszystkich uroczystości, bo on musi załatwić resztę spraw dotyczących naszej przeprowadzki.
-Dobra. Nic się nie stało leć jak musisz a jutro się widzimy już na lekcjach. Gdzie mieszkasz może cię odprowadzimy? - spytała sie inna z dziewczyn
-Na obrzeżach miasta.
-A to nam trochę nie podrodzę. My w blokach w środku miasta.Jak chcesz to cię odprowadzimy. Co nie dziewczyny?
-Pewniee-odpowiedziały chórem dziewczyny.
-Nie dzięki, nie musicie. Muszę już iść pa.
-Jak chcesz pa.


-Tato jestem !- dziewczyna krzykneła wchodząc do domu.
-Dobrze, dobrze nie krzycz tak nie jestem głuchy. Jak nowa klasa?
-Dobrze. Wesoła , myślę że sie dogadamy.
-To dobrze, ja muszę już iść wrócę na wieczór.
-Ok. A tak pi razy oko o której będziesz?
-Myślę, że na 18.00 powinienem być. A co ?
-Nic tak się pytam. Leć już pa.


Wiktoria przebrała się  i poszła do kuchnii ugotować obiad bo chciała zrobić tacie niespodziankę.
Po dłuższym namyśle, stwierdziła że zrobi spaghetti. Ugotowałszy makaron poszła do pokoju z książkami. "Nareszcie każda książka ma swoje miejsce" - pomyślała Wiktoria.  Wzieła jedną książkę z półki i poszła do salonu czytać.  Czytanie pochłoneło ją tak bardzo, że nie zauważyła nawet jak szybko mija czas. Od czytania oderwałą ją dopiero bicie zegara w przed pokoju. Była godzina 17.30 więc poszła przygotowywać mięso. Wiktoria właśnie kończyła robić obiad gdy do kuchnie wszedł jej tata.
-Co tak pachnie?
-Coś pysznego. Nałożyć ci ?
-Poproszę. Na pewno pyszne.
Po zjedzeniu obiadu Wiktoria poszła do siebie na górę skończyć pakowanie do szkoły.




_________________________________________________________________________



Pozdrowionka :*

sobota, 2 marca 2013

4.

                                                    *
-I jak ci się podoba słońce ?
-Bardzo mi sie podoba.Jest bardzo przytulny, taki jak widziałam kiedyś w miom śnie.Tato mogę mieć ten pokój obok schodów?
-Tak właśnie myślałem, że własnie ten będziesz chciała, ale mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia.
-Hmm... brzmi kusząco .Zamieniam się więć w słuch.
- Pokój, który ci się tak podoba, będzie tylko i wyłącznie na książki. A twój pokój na górze.
-Ok. A ty gdzie masz swój pokój jak tak ?- Wiktoria spojrzała z zaciekawieniem na swojego ojca.Bo napewno wiedział, gdzie będzie spał.
-Ja mam na dole obok salonu zaraz ci wszystko pokażę.

Na dole znajdowała się łazienka, salon, pokój taty, kuchnia, pokój w którym miały znajdować się książki.Góra wydawała się nieco miejsza, przez to że była podzielona na większe pokoje, duży żółty pokój z kilkoma półkami i balkonem"To będzie mój pokój"-pomyślała Wiktoria, nieco miejsza łazienka i jeszcze jeden duży pokój.
-Tato to góra jest cała moja?
-Na to wychodzi. W tym drugim pokoju mogą nocować twoje koleżanki jak przyjadą do ciebie.
-Jak narazie nie planuję nikogo zaprosić. Wiesz Andżelika przyjedzie dopiero na święta do Polski, ale i tak do babci w Ostrołęce, więc wątpię aby ktoś tam nocował.
-Znajdziesz sobie inne koleżanki za tydzień zaczyna się rok szkolny, więc myślę że koleżanki sobie znajdziesz bez miejszego problemu.
-No nie wiem tato, przecież jak chodziłam do starej szkoły to przyjaźniłam się tylko z Andżeliką.
-Spokojnie znajdziesz sobie przyjacieli. Chodźmy zacząć się rozpakowywać.

Po nie całych trzech godzinach rozpakowywania Wiktoria była tak wykończona, że w ubraniu położyła się na swoim nowym łóżku i szybko zasneła.
Następnego dnia obudziło ją słońce. Dzień zapowiadał sie naprawdę piękny lecz Wika nie mogła wyjść na dwór bo wczoraj nie skończyła rozp akowywania.
-Wiki zostało rozpakować rzeczy w kuchni i twoje ubrania. Dzisiaj mają jeszcze nasz telewizor przywieść z dawnego domu i parę szafek więc mnie dłuższy czas dzisiaj nie będzie.
-Ok. zjem tylko coś na śniadanie i biorę sie do roboty. A później może pójdę rozejrzę sie po okolicy.
-To ja lecę pa kocham cię .
-Pa.A tato, co z moją szkołą?
-Wszystko już jest załatwione.

Wiktoria poukładała wszystko co miała poukładać na swoich miejscach. Przebrała się i wybrała się na spacer.Nie znała dobrze nowego miejsca, więc nie chciała chodzić za daleko od miejsca zamieszkania.
Toruń był piękny jeszcze na drogach mało ludzi, jak skończy się czas wakacji napewno będzie więcej osób na ścieżkach .Stare piękne budowle zaparły dech w piersi dziewczynie. Zamyślona dziewczyna weszła przez przypadek na kogoś.
-Oj przepraszam, zagapiłam się .- przed nią stał chłopak chyba nawet w jej wieku, wysoki  o pięknych niebieskich oczasch i czarnych włosach, z ładnym uśmiechem .
-To ja przepraszam powinienem lepiej uważać.
-Nic się nie stało. Muszę już iść.
-Przepraszam raz jeszcze.

Wiktoria odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę domu.



_______________________________________________________________________

Co uważacie o moich kolejnych wypocinach ? :)
Może macie jakieś pytania dotyczące tego opowiadania. Piszcie w komętarzach z miłą chęcią odpowiem .

Następny rozdział może ukaże się dzisiaj pod jednym warnkiem jak pod tym postem znajdzie sie 7 komętarzy . :P
Więc zachęcam do komentowania.

Pozdrawiam ;**


poniedziałek, 25 lutego 2013

3.

                                                                      *
Noc upłynęła dziewczynie szybko, Wiktoria długo nie mogła zasnąć wciąż myślała o tym co przyniesie jej nowy dzień.
-Puk, puk -do pokoju Wiki wszedł jej tata ze śniadaniem na tacy
-Życzysz sobie śniadanie ?
-Hej tato, pewnie co tam masz ?
-Jajka na miękko.
-Mniamm- dziewczyna uśmiechnęła się do ojca i wzięła tacę ze śniadaniem .
Po paru kęsach śniadania dziewczyna czuła się już najedzona więc odstawiła tacę na bok.
-Tato a powiesz mi teraz gdzie my będziemy mieszkać? Nie rozumiem czemu robisz z tego taką wielką tajemnicę. 
-Niespodzianka. Na pewno ci się spodoba.
-To chociaż powiedz czy w mieście czy może na wsi . Blok czy własny dom ?? Możesz chociaż tyle powiedzieć.
-Tyle mogę obrzeża miasta , własny dom . O miasto się nie pytaj. A teraz idź się szykować chcę za 30 minut wyjechać, czeka nas długa droga.
- Domyślam się nawet nie słyszałam jak wczoraj przyjechałeś.- Wika wstała z łóżka i poszła się szykować. Po niespełna 15 minutach była gotowa do podróży.
Chwilę potem siedziała już w samochodzie i patrzyła ostatni raz na swój dom.Wiktoria poczuła smutek jaki ogarnia ją, że już nigdy nie zobaczy tego miejsca.

Droga liczyła dużo zakrętów, Wiktoria całą drogę spała po dwugodzinnej jeździe samochodem ojciec  zatrzymał się przy jakimś przydrożnym barze na szybki posiłek.
-Tato, daleko jeszcze będziemy jechać ?
-Nie już nie całe 60 kilometrów, ale chciałem coś zjeść.Domyślasz się już gdzie jedziemy ?
-Nie. Chyba jeszcze w tych stronach nie byłam.
-Nie, nie byłaś jak byłaś mała przywiozłem Ci z tego miejsca coś co Ci bardzo posmakowało, od tamtego momentu długo słuchałem, że jak będziesz dużo to tam pojedziesz.
-Nie przychodzi mi teraz nic do głowy. I jedziemy tam gdzie ja chciałam jechać jak byłam mała ?
-Tak, pomyślałem, że się ucieszysz.
-Wiem! Toruń??
-Na obrzeżach Torunia kupiłem dom, mam nadzieję, że ci się tam spodoba.
-Tato jesteś najwspanialszy! Kocham cię.Nie mogę uwierzyć, że to pamiętasz.
-Jedźmy już. Chcę jak najszybciej ci pokazać nasz nowy dom.

Dalsza droga upłynęła bardzo szybko i zanim Wiktoria zdążyła znowu zasnąć stała już przed nowym domem, w którym miała zacząć nowe życie.
Wysoki biały dom z werandą i kilkoma drzewkami na podwórku od razu wydał się miły dla Wiktorii.
Gdy weszła do środka od razu jej uwagę przykuł niewielki pokoik obok schodów z wieloma półkami.
Wyobraziła sobie, że to będzie jej pokój . Będzie mogła poustawiać wszystkie swoje książki w jednym pokoju i nie myśleć o tym czy nic im się nie stanie......






................................................

Znowu na poczekaniu bo to co ja mam w zeszycie to jest trochę inaczej napisane muszę zrobić wejście do tego z zeszytu :P

Odp. na kilka pytań które dostaję na priv
1. To jest wytwór mojej wyobraźni.
2. Zbieżność osób, nazwisk i imion jest przypadkowa.
3. To jest pierwsze moje opowiadanie, które nikt z zewnątrz nigdy nie widział tylko moi czytelnicy.


Piszcie, piszcie komentarze do daje takiego "kopa" do napisania dalszych części. Jestem otwarta na krytykę.

Pozdrawiam ;**