Pociągnął mnie za sobą do budynku. Pomógł mi zdjąć kurtkę i zaprowadził na salę. Otwierając drzwi, poczułam łagodną toń kwiatów, oraz ciepło. Myślałam, że może mój umysł płata mi figle. Lecz gdy tylko weszliśmy na salę moim oczom ukazała się wielka ilość róż- herbacianych, różowych, żółtych, czerwonych. Wszystko dopełniały malutkie świeczki, porozstawiane tu i ówdzie. Na środku, obok siatki stał wielki kosz z czerwonymi różami. Kuba pociągnął mnie do niego. Dopiero teraz zauważyłam, na ścianie nasze zdjęcie.
Spojrzałam pytająco na Kubę, co to ma wszystko znaczyć, lecz on tylko się do mnie uśmiechnął. Stanęliśmy obok kosza, chłopak złapał mnie za rękę.
-Uwielbiam gdy się uśmiechasz.- w tle zaczęła grać jakaś melodia- Kocham gdy trzymasz mnie za rękę.Kocham gdy przyjeżdżasz do mnie. Kocham się z tobą spotykać. Lubię patrzeć gdy śpisz. Gdy się budzisz. Jesteś najwspanialszą kobietą na świecie. Kocham cię. Wiktorio- uklęknął przede mną- czy zostaniesz moją żoną ?
Wiele emocji teraz przeze mnie przepływało. Czułam jak wielka gula tworzy mi się w gardle, uniemożliwiając wypowiedzenia jakiego kol wiek słowa.
-Tak.- powiedziałam łamiącym się głosem- Tak.
Wyjął z czerwonego pudełeczka pierścionek i założył mi na palec. Pierścionek był piękny. Ale to nie ważne ! Ważne była ta chwila. Przytuliłam się do niego i pocałowałam namiętnie w usta. Gdzieś słychać było "gorzko, gorzko, gorzko.
Odwróciłam się na pięcie w stronę dochodzących głosów. W drzwiach stali chłopaki z drużyny Kuby.
-Zgodziła się.- powiedział radośnie Kuba.
-No to gratulacje.- podszedł do nas jeden z chłopaków. - A więc czekamy na zaproszenie na ślub.
-Pewnie.- powiedział mój ukochany- Dzięki za pomoc. Chłopaki pomogli mi trochę "ubrać" salę.- zwrócił się do mnie.
Uśmiechnęłam się tylko i pocałowałam mojego narzeczonego. "Jak to fajnie brzmi "- pomyślałam. "Mój narzeczony". Posiedzieliśmy jeszcze przez jakiś czas na hali, poodbijaliśmy piłkę, porozmawialiśmy i wróciliśmy do mieszkania Kuby. Zabrałam ze sobą kwiaty, tyle ile zdołałam wziąć w rękę a resztę mają mi chłopaki przywieźć do domu Kuba za jakiś czas. Gdy wracaliśmy do domu uśmiech nie schodził mi z twarzy. Trzymaliśmy się za ręce i od czasu do czasu całowaliśmy. Nie mogę jeszcze pojąć, że Kuba mi się oświadczył.
-Kocham cię- powiedziałam gdy weszliśmy już do mieszkania.
-Ja ciebie też. - pocałował mnie w czoło. -Tak się cieszę, że się zgodziłaś.
Poszliśmy do kuchni zrobiliśmy sobie herbatę. Włączyliśmy sobie film. Wtulona w tors Kuby zasnęłam.
Obudziłam się następnego dnia w łóżku Kuby. Nie było go obok mnie, ale ciepła poduszka obok mojej oznaczała, że niedawno wstał. Poszłam do kuchni, gdzie mój skarb krzątał się. Oparłam się o framugę przyglądając się jemu.
-O wstałaś, mogłaś jeszcze pospać.
-Nie chce mi się już. Co robisz ?
-Śniadanko. Życzysz sobie ?
-Tak, w czym ci pomóc ?
-Możesz herbatę zalać.- powiedział wskazując na czajnik, a sam zabrał się do krojenia pomidorów.
-Kochanie, kiedy powiemy rodzicom o naszych zaręczynach ?
-Może cię dzisiaj odwiozę co ? I im powiemy. Przenocuje i rano wrócę.
-Ok. - powiedziałam szczęśliwa. Odwróciłam się do lodówki wziąć cytrynę.
-O cholera ! - usłyszałam od razu się odwróciłam. Kuba skaleczył się w palec. Krew mu kapała z palca.
-Daj - wzięłam jego rękę, przemyłam ją trochę, krzywił się trochę, ale podmuchałam trochę i owinęłam plastrem. - Dzielny pacjent.
-A jakaś nagroda, że byłem grzeczny ? - wyszczerzył się do mnie. Pocałowałam go i poszłam odebrać telefon bo usłyszałam, ze dzwoni.
Na wyświetlaczu Iza.
-Mam nadzieję, że się zgodziłaś - powiedziała.
-Ty o wszystkim wiedziałaś ?
-No przecież, dlatego tak się cieszyłam gdy wyjeżdżałaś.
-A ja myślałam, że chcesz się mnie pozbyć, bo masz mnie już dość.
-Nie, jeszcze nie. Zgodziłaś się ?
-Porozmawiamy w domu jak wrócę. Będę po południu.
-Czekam.
Wróciłam do Kuby, który kończył robienie jajecznicy z pomidorami.
-Iza dzwoniła. - powiedziałam. - A mnie dziwiło jej ostatnie zachowanie, ale teraz wszystko rozumiem. Skąd te wszystkie pytania o moje wymarzone zaręczyny o pierścionki i w ogóle.
-Chciałem, abyś zapamiętała ten dzień bardzo dobrze.
-Wiem, dziękuję. - powiedziałam.
Po zjedzeniu śniadania, zabrałam się do pakowania swoich rzeczy, które leżały tu i ówdzie.
Przed dziesiątą siedzieliśmy już w samochodzie Kuby i jechaliśmy w stronę Torunia.
-Hej tato ! - krzyknęłam gdy weszliśmy do domu
- Cześć dzieci- powiedział. - Jak podróż ? Głodni ?
-Dzień dobry. - powiedział Kuba - dobrze
-Wchodźcie, zaparzę wam herbatę. - powiedziała Grażyna.
Wypiliśmy herbatę, zjedliśmy ciasto jakie Grażyna przygotowała. Porozmawialiśmy o piątkowym meczu. Iza cały czas przyglądała nam si badawczo. Ja tylko uśmiechałam się do niej i ściskałam rękę Kuby.
-Mam do pana prośbę. - zaczął Kuba.
-Słucham cię chłopcze.
-Chciałbym prosić pana o rękę pańskiej córki. - uśmiechnął się delikatnie do taty. Tata dłuższą chwilę nic nie odpowiedział. Widziałam jak Grażyna ściska ojca za rękę, a Iza nie może już wysiedzieć na miejscu.
-Zgoda- powiedział wreszcie.- Witaj w rodzinie.- uścisnął rękę Kubie.
-Dziękuję, obiecuję dbać o Wiktorię, niczego jej nie zabraknie.
-Pamiętaj, jak Wiktoria będzie na ciebie narzekać, to inaczej pogadamy - powiedział ostro tata. - Mam nadzieje, że poczekacie jeszcze z ślubem. Aż Wiktoria skończy szkołę.
-Oczywiście.- powiedział Kuba- dziękuję
-Tak się cieszę. - powiedziała Iza, przytulając nas oboje. Arek się ucieszy.
Następnie udaliśmy się do mamy Kuby. Poinformowaliśmy ją o naszych zaręczynach. Kobieta była bardzo szczęśliwa, rozpłakała się aż z radości. Pogratulowała nam i obiecała, że nam pomoże w przygotowaniach ślubnych. Szczęśliwi, że mamy błogosławieństwo obojga naszych rodziców udaliśmy się do parku w którym często przebywaliśmy zanim Kuba wyjechał.
Mimo iż było zimno i ciemno, nie przeszkadzało mi to. Pochodziliśmy trochę, oglądając kolorowe światełka.
-Moją świadkową będzie Andżelika. - powiedziałam. - A twoim świadkiem kto ?
-Jeszcze nie miałem czasu tym pomyśleć. Wszystko tak szybko się dzieje, że nawet nie miałem czasu. Ale pewnie Arka wezmę.
-Mamy jeszcze czas na takie przemyślenia. Muszę szkołę skończyć, słyszałeś ojca.
-Ja tego dopilnuję- uśmiechnął się.- Skończysz szkołę. Weźmiemy ślub, może dzieci będziemy mieli.
-Może......
_____________________________________________________________________________
Tak więc mamy nowy. Szczerze ? Nie jestem z niego zadowolona. Tak wiem, straszny jest. Zaręczyny mi wg nie wyszły :/ . Nie tak to miało wszystko wyglądać.
Ocenę zostawiam wam, napiszcie szczerze, co sądzicie o tym rozdziale.
Rozdział z dedykacją dla Izy <3 Za to, że kazałam Ci tyle czekać :)
Nie wiecie jaką Ona ma cierpliwość do mnie :)
Pozdrawiam serdecznie ;*
PS. Zostały może dwa rozdziały i epilog i startujemy z nowym opowiadaniem :)
czwartek, 22 sierpnia 2013
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Zapraszam ! :)
Następny rozdział, już w trakcie pisania :) więc niedługo możecie się spodziewać następnego :)
a teraz chcę was serdecznie zaprosić na nowy projekt mojego autorstwa.
inna historia, inni bohaterowie tylko autorka ta sama :)
http://na-przekor-innym.blogspot.com/
Start już 1 września :)
Pozdrawiam serdecznie ;*
a teraz chcę was serdecznie zaprosić na nowy projekt mojego autorstwa.
inna historia, inni bohaterowie tylko autorka ta sama :)
http://na-przekor-innym.blogspot.com/
Start już 1 września :)
Pozdrawiam serdecznie ;*
niedziela, 18 sierpnia 2013
41.
Nadszedł wrzesień związku z czym poszłam do nowego liceum. Kuba wyjechał do Bydgoszczy tydzień przed rozpoczęciem mojego roku szkolnego. Codziennie ze sobą rozmawiamy, piszemy. W sobotę był w Toruniu. Andżelika wyjechała z rodzicami do Ostrołęki. Ma przyjechać na ślub mojego taty. Ojciec chodzi szczęśliwy, uśmiechnięty. Pani Grażyna spędza u nas coraz więcej czasu, sprząta u nas, gotuje. Czasami też śpi. Iza teraz jest chyba już mniej podekscytowana ślubem naszych rodziców. Nie muszę już słuchać, tego że będziemy siostrami, że będziemy razem mieszkać i w ogóle. Fakt spędzamy ze sobą coraz więcej czasu, ale Iza stara się nie zachowywać się jak rozpieszczona nastolatka. Ja z Kubą, oraz Iza z Arkiem będziemy świadkami na ślubie rodziców. Arek został w Toruniu i gra w tym samym klubie co wcześniej.
Październik- pierwsze sprawdziany w szkole. Przygotowania do ślubu Grażyny i taty ruszyły pełną parą. Sale już zamówili, w kościele też załatwili sprawę. Suknię ślubną dla mojej przyszłej macochy postanowiłyśmy z Izą, że wybierzemy razem. Garniturem dla taty miał zająć się Arek, który był na każde zawołanie Izy. Zaproszenia wypisane.
Iza nocowała u nas przez jakiś dłuższy czas, bo Grażyna robiła jakieś przemeblowania w domu. Spędzając większość dnia z Izą, stwierdziłam, że ona na serio ma szczęście. Matka wychodzi za mąż, będzie miała przybraną siostrę ( jak to brzmi, nigdy tak o sobie nie pomyślałam ), przy boku ma chłopaka na którego może zawsze liczyć i w ogóle, uśmiech nie schodzi z jej twarzy.
-Wika możemy pogadać ?- weszła do mojego pokoju, gdy siedziałam na czacie z Andżeliką
-No pewnie, a stało się coś ? - spojrzałam z troską na nią.
-Nic, martwię się o ciebie.
-O mnie ? - zdziwiłam się. -A czemuż to ? Jeśli mogę spytać.
-Pół dnia siedzisz w szkole, drugie pół dnia spędzasz na odrabianiu prac domowych, rozmowach na internecie lub przygotowaniach ślubnych. Tak nie można !
-Ale ja się dobrze czuję, może i nie mam za dużo czasu dla siebie, ale gdy tylko przyjeżdża Kuba to wszystko wygląda inaczej.
-Właśnie gdy Kuba przyjeżdża dwa razy w miesiącu i ty pojedziesz raz na miesiąc i tyle się widzicie.
-Cóż taki nasz los i tyle.
-Wiktoria kurde, zrób coś ze sobą ! Idź do kina, nie wiem chodź ze mną na trening do Arka, na basen się przejdź cokolwiek ! Tylko wyjdź na świat !
-Dobra, do kina pójdę w sobotę z Kubą a na pływalnie może jutro. zadowolona ?
-Tak. Nawet nie wiesz jak bardzo.
-To się cieszę. -powiedziała, ale zauważyłam, że Iza chce jeszcze o czymś pogadać - Coś jeszcze byś chciała ?
-Tak..- zaczęła - znaczy nie... znaczy się nie wiem.
-Tak czy nie ? Bo sie pogubiłam.
-Tak. Czy uważasz, że marzenia powinno się spełniać ?
-Tak a czemu pytasz ? - zdziwiłam się na to pytanie
-A bo wiesz, oglądałam taki film i tam mężczyzna oświadczał się kobiecie, i ona miała marzenie aby jej się oświadczył w balonie wiesz pod chmurami. No i on wypytał się przyjaciółki o to czy ona nic jej nie powiedziała no i tak wyszło, że rozmawiały o tych oświadczynach, no i on spełnił jej marzenie. I tak mnie zastanawia czy marzenia powinno się spełniać.
-Jaki nosił tytuł ten film ?
-Yyy... nie pamiętam jakiś angielski.
-Myślę, że marzenia powinno się spełniać. Pewnie w tym filmie ta kobieta była bardzo szczęśliwa, że spełnił jej marzenie co ?
-Tak, wyglądała na radosną. A ty jak byś chciała aby ci się Kuba oświadczył ?
-Hmm... nigdy się nie zastanawiałam nad tym.
-No pomyśl, jak byś chciała aby twój najpiękniejszy dzień wyglądał.
-Jak dla mnie to nawet na hali mógłby się oświadczyć. Ale wiesz, tak bez widowni, na pustej hali. Z bukietem róż i pierścionkiem w ręku.
-I tyle ?- zdziwiła się- mało romantyczne.
-Dla ciebie, może nie romantyczne, a dla mnie byłoby wspaniale. Kuba spędza na hali dużo czasu, jest to jego jakby drugi dom. A ja lubię też spędzać czas na hali i poodbijać sobie piłkę. A ty jakbyś chciała aby ci się Arek oświadczył, gdyby miał to zrobić ?
-Hmm... balonie, w samolocie, na plaży nie wiem. Mógłby wszędzie .
-I ty mi mówisz, że jestem mało romantyczna ?
-Oj dobra, muszę lecieć Arek czeka na mnie.
-Leć, leć.
Zdziwiła mnie trochę ta rozmowa, ale nie rozmyślałam nad nią. Kontynuowałam to co robiłam przed przyjściem Izy.
Dni mijały, robiły się krótsze i chłodniejsze. Nadchodził długo oczekiwany przez mojego ojca dzień.
Jego drugi ślub. Tata chodził od rana nieco poddenerwowany. Nie mógł znaleźć sobie miejsca. Starałam się go jakoś delikatnie uspokoić, ale widziałam że ma wątpliwości czy dobrze robi.
-Wszystko będzie dobrze.- powiedziałam gdy wchodziliśmy do kościoła.
-.... i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską..... - gdy pani Grażyna wypowiadała słowa przysięgi Kuba złapał mnie mocniej za rękę i uśmiechnął się tajemniczo do mnie.
Po ślubie pojechaliśmy wszyscy na salę weselną gdzie złożyliśmy nowożeńcom życzenia.
Zabawa trwała w najlepsze, tańce, śpiewy, picie. Chyba wszyscy dobrze się bawili. Ojcu chyba wreszcie ulżyło, nie był już taki zdenerwowany, wręcz przeciwnie podchodził razem z Grażyną do wszystkich gości, rozmawiali, śmiali się.
-Za tydzień mam mecz. Przyjedziesz ? - zapytał Kuba, gdy wracaliśmy już do mojego domu.
-No pewnie, że tak .
-Wika, wiesz że cię kocham najbardziej na świecie ?
-Wiem, ja ciebie też wariacie.
Następny tydzień minął dość szybko. W piątek zerwałam się trochę z zajęć i wsiadłam w autobus do Bydgoszczy. Tam z dworca odebrał mnie Kuba.
-Hej słońce- pocałował mnie w czoło. - Jak droga?
-Hej, może być. Zmarzłam trochę, ale ujdzie. Co u ciebie ?
-Wspaniale,- ruszyliśmy w stronę mieszkania Kuby- dzisiaj meczyk i dwa dni wolnego a w poniedziałek po południu trening.
-O to super. Może do Torunia pojedziesz ze mną ?
-Nie zostaniesz do niedzieli u mnie ?
-Powiedziałam ojcu, że jutro wrócę.
-To zadzwonisz i powiesz, że wrócisz w niedzielę. Proszęęę..
-Zgoda.
Mecz był zacięty. Pierwszy set wygrany przez czerwoną drużynę Kuby z przewagą czterech punktów, drugi set padł łupem gości. Trzeci set wygrany na przewagi do trzydziestu-jeden . Czwarty po dwóch asach Kuby pada łupem czerwonych. Drużyna Kuby wygrała. Cieszyłam się jak szalona. Chwilę po zakończonym meczu podszedł do mnie mój skarb, pogratulowałam mu zwycięstwa. Poszedł sie przebrać a ja czekałam na niego pod halą. Poszliśmy do domu. Zmęczeni całymi emocjami położyliśmy się spać.
Następnego dnia po obiedzie Kuba zabrał mnie na spacer.
-.... No i wiesz Arek spełnia każdą zachciankę Izy - mówiłam, lecz on wyglądał jakby mnie w ogóle nie słuchał . - Ej, słuchasz mnie ?
-Oczywiście, zawsze- wyrwał się z zamyślenia - po prostu przypomniałem coś sobie. Dobra jesteśmy na miejscu.-powiedział, wskazując punkt przed nami.
-Po co tu przyszliśmy ? - spytałam zdziwiona
-Zaraz się przekonasz....
_____________________________________________________________
Hej :) Wróciłam, Opole jest piękne :)
Co u was nowego ?? Piszcze, komentujcie, odwiedzajcie, polecajcie :)
Zapraszam na fb :) tam więcej zdjęć z mojego pobytu w Opolu :)
https://www.facebook.com/pages/Olka-jaka%C5%9B-tam/1303748763097383
Październik- pierwsze sprawdziany w szkole. Przygotowania do ślubu Grażyny i taty ruszyły pełną parą. Sale już zamówili, w kościele też załatwili sprawę. Suknię ślubną dla mojej przyszłej macochy postanowiłyśmy z Izą, że wybierzemy razem. Garniturem dla taty miał zająć się Arek, który był na każde zawołanie Izy. Zaproszenia wypisane.
Iza nocowała u nas przez jakiś dłuższy czas, bo Grażyna robiła jakieś przemeblowania w domu. Spędzając większość dnia z Izą, stwierdziłam, że ona na serio ma szczęście. Matka wychodzi za mąż, będzie miała przybraną siostrę ( jak to brzmi, nigdy tak o sobie nie pomyślałam ), przy boku ma chłopaka na którego może zawsze liczyć i w ogóle, uśmiech nie schodzi z jej twarzy.
-Wika możemy pogadać ?- weszła do mojego pokoju, gdy siedziałam na czacie z Andżeliką
-No pewnie, a stało się coś ? - spojrzałam z troską na nią.
-Nic, martwię się o ciebie.
-O mnie ? - zdziwiłam się. -A czemuż to ? Jeśli mogę spytać.
-Pół dnia siedzisz w szkole, drugie pół dnia spędzasz na odrabianiu prac domowych, rozmowach na internecie lub przygotowaniach ślubnych. Tak nie można !
-Ale ja się dobrze czuję, może i nie mam za dużo czasu dla siebie, ale gdy tylko przyjeżdża Kuba to wszystko wygląda inaczej.
-Właśnie gdy Kuba przyjeżdża dwa razy w miesiącu i ty pojedziesz raz na miesiąc i tyle się widzicie.
-Cóż taki nasz los i tyle.
-Wiktoria kurde, zrób coś ze sobą ! Idź do kina, nie wiem chodź ze mną na trening do Arka, na basen się przejdź cokolwiek ! Tylko wyjdź na świat !
-Dobra, do kina pójdę w sobotę z Kubą a na pływalnie może jutro. zadowolona ?
-Tak. Nawet nie wiesz jak bardzo.
-To się cieszę. -powiedziała, ale zauważyłam, że Iza chce jeszcze o czymś pogadać - Coś jeszcze byś chciała ?
-Tak..- zaczęła - znaczy nie... znaczy się nie wiem.
-Tak czy nie ? Bo sie pogubiłam.
-Tak. Czy uważasz, że marzenia powinno się spełniać ?
-Tak a czemu pytasz ? - zdziwiłam się na to pytanie
-A bo wiesz, oglądałam taki film i tam mężczyzna oświadczał się kobiecie, i ona miała marzenie aby jej się oświadczył w balonie wiesz pod chmurami. No i on wypytał się przyjaciółki o to czy ona nic jej nie powiedziała no i tak wyszło, że rozmawiały o tych oświadczynach, no i on spełnił jej marzenie. I tak mnie zastanawia czy marzenia powinno się spełniać.
-Jaki nosił tytuł ten film ?
-Yyy... nie pamiętam jakiś angielski.
-Myślę, że marzenia powinno się spełniać. Pewnie w tym filmie ta kobieta była bardzo szczęśliwa, że spełnił jej marzenie co ?
-Tak, wyglądała na radosną. A ty jak byś chciała aby ci się Kuba oświadczył ?
-Hmm... nigdy się nie zastanawiałam nad tym.
-No pomyśl, jak byś chciała aby twój najpiękniejszy dzień wyglądał.
-Jak dla mnie to nawet na hali mógłby się oświadczyć. Ale wiesz, tak bez widowni, na pustej hali. Z bukietem róż i pierścionkiem w ręku.
-I tyle ?- zdziwiła się- mało romantyczne.
-Dla ciebie, może nie romantyczne, a dla mnie byłoby wspaniale. Kuba spędza na hali dużo czasu, jest to jego jakby drugi dom. A ja lubię też spędzać czas na hali i poodbijać sobie piłkę. A ty jakbyś chciała aby ci się Arek oświadczył, gdyby miał to zrobić ?
-Hmm... balonie, w samolocie, na plaży nie wiem. Mógłby wszędzie .
-I ty mi mówisz, że jestem mało romantyczna ?
-Oj dobra, muszę lecieć Arek czeka na mnie.
-Leć, leć.
Zdziwiła mnie trochę ta rozmowa, ale nie rozmyślałam nad nią. Kontynuowałam to co robiłam przed przyjściem Izy.
Dni mijały, robiły się krótsze i chłodniejsze. Nadchodził długo oczekiwany przez mojego ojca dzień.
Jego drugi ślub. Tata chodził od rana nieco poddenerwowany. Nie mógł znaleźć sobie miejsca. Starałam się go jakoś delikatnie uspokoić, ale widziałam że ma wątpliwości czy dobrze robi.
-Wszystko będzie dobrze.- powiedziałam gdy wchodziliśmy do kościoła.
-.... i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską..... - gdy pani Grażyna wypowiadała słowa przysięgi Kuba złapał mnie mocniej za rękę i uśmiechnął się tajemniczo do mnie.
Po ślubie pojechaliśmy wszyscy na salę weselną gdzie złożyliśmy nowożeńcom życzenia.
Zabawa trwała w najlepsze, tańce, śpiewy, picie. Chyba wszyscy dobrze się bawili. Ojcu chyba wreszcie ulżyło, nie był już taki zdenerwowany, wręcz przeciwnie podchodził razem z Grażyną do wszystkich gości, rozmawiali, śmiali się.
-Za tydzień mam mecz. Przyjedziesz ? - zapytał Kuba, gdy wracaliśmy już do mojego domu.
-No pewnie, że tak .
-Wika, wiesz że cię kocham najbardziej na świecie ?
-Wiem, ja ciebie też wariacie.
Następny tydzień minął dość szybko. W piątek zerwałam się trochę z zajęć i wsiadłam w autobus do Bydgoszczy. Tam z dworca odebrał mnie Kuba.
-Hej słońce- pocałował mnie w czoło. - Jak droga?
-Hej, może być. Zmarzłam trochę, ale ujdzie. Co u ciebie ?
-Wspaniale,- ruszyliśmy w stronę mieszkania Kuby- dzisiaj meczyk i dwa dni wolnego a w poniedziałek po południu trening.
-O to super. Może do Torunia pojedziesz ze mną ?
-Nie zostaniesz do niedzieli u mnie ?
-Powiedziałam ojcu, że jutro wrócę.
-To zadzwonisz i powiesz, że wrócisz w niedzielę. Proszęęę..
-Zgoda.
Mecz był zacięty. Pierwszy set wygrany przez czerwoną drużynę Kuby z przewagą czterech punktów, drugi set padł łupem gości. Trzeci set wygrany na przewagi do trzydziestu-jeden . Czwarty po dwóch asach Kuby pada łupem czerwonych. Drużyna Kuby wygrała. Cieszyłam się jak szalona. Chwilę po zakończonym meczu podszedł do mnie mój skarb, pogratulowałam mu zwycięstwa. Poszedł sie przebrać a ja czekałam na niego pod halą. Poszliśmy do domu. Zmęczeni całymi emocjami położyliśmy się spać.
Następnego dnia po obiedzie Kuba zabrał mnie na spacer.
-.... No i wiesz Arek spełnia każdą zachciankę Izy - mówiłam, lecz on wyglądał jakby mnie w ogóle nie słuchał . - Ej, słuchasz mnie ?
-Oczywiście, zawsze- wyrwał się z zamyślenia - po prostu przypomniałem coś sobie. Dobra jesteśmy na miejscu.-powiedział, wskazując punkt przed nami.
-Po co tu przyszliśmy ? - spytałam zdziwiona
-Zaraz się przekonasz....
_____________________________________________________________
Hej :) Wróciłam, Opole jest piękne :)
Co u was nowego ?? Piszcze, komentujcie, odwiedzajcie, polecajcie :)
Zapraszam na fb :) tam więcej zdjęć z mojego pobytu w Opolu :)
https://www.facebook.com/pages/Olka-jaka%C5%9B-tam/1303748763097383
Czytam = komentuje to motywuje :)
wtorek, 13 sierpnia 2013
40.
Dwa dni później.
Zeszłam rano na dół, gdy Andżelika jeszcze spała przygotować sobie śniadanie. Przy stole w kuchni siedział tata.
-A ty nie w pracy ?- spytałam na krześle
-Wziąłem sobie kilka dni wolnego, aby pozałatwiać kilka spraw dotyczące wesela.
-Aha, no spoko.- wstałam, i wstawiłam wodę na herbatę, zaczęłam robić sobie śniadanie- Tato, chcę iść do liceum do Bydgoszczy. Kuba dostał tam propozycję grania w lepszym klubie. - zaczęłam nie spoglądając w ogóle na ojca- Zamieszkam z nim. Obiecuję nie zrobię żadnej głupoty jakiej później mogłabym żałować. Tylko proszę cię zgódź się. - smarowałam sobie kanapki masłem, nadal nie spojrzałam na tatę.
-Wiktoria uważam, że jesteś na razie za młoda na mieszkanie samemu z chłopakiem.- powiedział spokojnym tonem.
-Tato, ale my nie zrobimy nic, czego później będziemy żałować. Nie musisz się martwić nie zostaniesz dziadkiem.
-Nie chodzi mi o to. Po prostu uważam, że jesteś jeszcze za młoda.
-Nie jestem za młoda !- podniosłam nieco głos
-Jesteś . - powiedział spokojnie, jakby w ogóle nie zauważył, że podniosłam głos - Nie jesteś jeszcze pełnoletnia, nie odpowiadasz za siebie.
-Tato, ale ja chcę chodzić do liceum do Bydgoszczy !
-Z tego co wiem, to dostałaś się do Toruńskiego liceum i to bardzo dobrego. Kuba może pojechać, możecie się przecież spotykać, będziesz mogła jeździć na mecze. Ale nie zamieszkasz w Bydgoszczy.
-Skąd ty możesz wiedzieć, gdzie się dostałam skoro nawet ze mną na ten temat nie rozmawiałeś !
-Iza mi powiedziała.- powiedział spokojnie
-Właśnie Iza !- wybuchłam - Cały czas jak nie Iza to Grażyna. A dla mnie kiedy znajdziesz czas ? - nie wytrzymałam. Łzy zaczęły płynąć mi po policzkach. Wybiegłam z kuchni. Weszłam do łazienki, założyłam dżinsy, które leżały na pralce i jakąś koszulkę, chyba Andżeliki. Ubrana wybiegłam z domu. Nie przejmowałam się tym, że jestem nie uczesana, w brudnych spodniach, zapłakana. Biegłam przed siebie.
Biegłam prosto do Kuby. Wbiegłam na klatkę schodową. Zadzwoniłam dzwonkiem. Miałam szczęście, otworzył drzwi. Nic nie powiedziałam tylko się do niego przytuliłam. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, i posadził na kolanach. O nic nie pytał, trzymał mnie w objęciach i czekał aż się uspokoję.
-Przepraszam - mruknęłam
-Za co ? - spytał wycierając mi mokre policzki
-Zmoczyłam ci koszulkę.
-To nic. Koszulka wyschnie. Co się stało ?
-Tata. - odpowiedziałam krótko, Kuba spojrzał na mnie jakby zobaczył ducha.
-Co z nim ? Chory jest ? Coś mu dolega ?
-Nie.- odpowiedziałam , do oczu znów zaczęły napływać mi łzy - Ojciec nie pozwolił mi jechać z tobą do Bydgoszczy.
-Czemu ?
-Powiedział, że jestem za młoda na mieszkanie z chłopakiem.
-No cóż ty nie jedziesz, to i ja nie jadę. Nie zostawię cię tu samej.
-Nie, ty jedź. Musisz się rozwijać. Nie będę stawać na drodze do twojej kariery.
-Ale ja nigdzie bez ciebie nie jadę.
-Kuba, jedź. Rozwijaj się, graj, korzystaj. Ja będę przyjeżdżać na każdy mecz i jak będę mieć trochę wolnego to będę wpadać do ciebie. Nie chcę abyś przeze mnie stracił największą szansę w swoim życiu aby się pokazać. Jedź. Proszę cię.
-Wiktoria, ale ja cię tak nie zostawię....- zaczął
-Nie martw się jakoś sobie poradzę. Jest przecież Andżelika, i będzie Iza. A właśnie mój tata chcę się pobrać z mamą Izy. Będziemy siostrami.
-Serio ? - spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
-Tak, powiedzieli to przedwczoraj na kolacji. Iza oczywiście wniebowzięta.....
-Ale ty chyba, nie tryskasz szczęściem co ?- przerwał mi.
-Nie zbyt. Kuba ja czuję, że go tracę. Już i tak spędzamy mało czasu ze sobą. Czuję, że po ślubie, moje życie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. - położyłam się mu na kolanach
-Musisz mu wybaczyć, po prostu zakochany. - zaczął mnie głaskać po włosach. - Porozmawiaj z nim, ale tak szczerze. Powiedz co leży ci na sercu. Może twój ojciec to zrozumie.
-Nie jestem tego taka pewna.- ziewnełam.
-Chcesz to połóż się spać. Jak się wyśpisz to porozmawiamy.
-Chyba skorzystam z propozycji. Kuba a ty przemyśl to o co cię proszę. Jedź do Bydgoszczy i pokaż wszystkim jak dobrze grasz.- powiedziałam i pocałowałam Kubę .
Położyłam się na łóżku Kuby, on przykrył mnie kołdrą. Od razu odpłynęłam w krainę Morfeusza.
-.....tak odprowadzę ją gdy tylko wstanie... - usłyszałam głos mojego chłopaka dochodzący z pokoju obok. Podniosłam moje zaspane zwłoki i poszłam do Kuby.
-Z kim rozmawiałeś ?- spytałam siadając obok niego na kanapie.
-Z Andżeliką. Martwiła się o ciebie. Zostawiłaś telefon w domu. - odpowiedział z troską
-Skąd ona miała twój numer ? - zapytałam podejrzliwie.
-Nie wiem, może z twojego telefonu ?
-No dobra, mówiła coś jeszcze ?
-Nie, tylko chciała abym cię odprowadził do domu.
- Ale może później co ? Nie chcę iść na razie do domu. Ojciec pewnie siedzi w domu, nie mam ochoty z nim rozmawiać.
-Chcesz coś zjeść ?
-Nie pogniewam się jak poczęstujesz mnie kromką chleba.
-Chodź nawet wodą cię poczęstuję- uśmiechnął się i zaprowadził mnie do kuchni.
Zrobiliśmy sobie kanapki. Oraz wypiliśmy herbatę. Gdy dochodziła czternasta postanowiłam wrócić do domu. Ale zanim wyszliśmy jeszcze z mieszkania Kuby, on wziął mnie jeszcze na krótką rozmowę .
-Wiktoria, przemyślałem to o co mnie prosiłaś.
-Iii ?
-Myślę, że masz rację, nie mogę zmarnować takiej szansy. Obiecuję będę dzwonił, pisał, przyjeżdżał gdy tylko będzie to możliwe.
-Tak się cieszę ! - pocałowałam go namiętnie w usta- Ale obiecaj mi coś.
-Wszystko !
-Nie mów, bo nie wiesz jeszcze co... Jak pojedziesz do Bydgoszczy i zaczniesz grać a tłum hotek będzie latać za tobą wszędzie. To proszę cię, nie zapomnij, że tu w Toruniu czeka na ciebie oddana Kibicka. Która zawsze będzie na ciebie czekać.
-Obiecuję ! - pocałował mnie. - Zawsze będę pamiętać o mojej najpiękniejszej Kibitce.
Wróciliśmy do domu. Ojciec siedział w salonie przed telewizorem. Gdy mnie zobaczył od razu po prosił mnie do siebie . Kuba szepnął mi, że pójdzie na górę i poczeka. A ja nie pewnym krokiem poszłam do salonu.
Rozmowa z ojcem trwała długo, gdy weszłam na górę to Kuba z Andżeliką grali w karty.
-W co gracie ? - spytałam siadając obok Kuby.
-W wojnę. - odpowiedziała Andżelika- Grasz z nami ?
-Mogę pograć. To rozdawaj.
-I jak było? - spytał Kuba, który przyglądał mi się badawczo - Wyjaśniliście sobie wszystko ?
-Tak.... Obiecałam, że będę druhną wraz z Izą na ich weselu. Będę szczęśliwa i zaakceptuję każdą decyzję ojca. Mogę jeździć na każdy mecz.
-Ale pogodziliście się tak ? - spytała An.
-Tak.
-To dobrze. - przytaknęła.
-Powiedziałaś co leży ci na sercu ? - zapytał Kuba
-Tak, powiedział, że postara się teraz spędzać ze mną więcej czasu.
-To fajnie.- powiedział Kuba i mnie przytulił.
-Cieszę się, że was mam.- powiedziałam i przytuliłam się do nich obojga- Kocham was.
_______________________________________________________________________________
Hej :) Oddaję w wasze ręce 40 :)
Rozdział wyglądał w ogóle inaczej gdy go napisałam, coś innego w nim było, ale po przeczytaniu komentarza w ostatnim rozdziale stwierdziłam, że Chmiera ma racje :) Dla tego, też zmieniłam cały rozdział :)
Mam nadzieję, że się spodobał :)
Mała informacja. Kolejny rozdział ukaże się dopiero w poniedziałek lub we wtorek. Ponieważ jadę zwiedzać Opole :) .
Jeśli czytasz komentuję ! To motywuje :)
Całuski ;*
Zeszłam rano na dół, gdy Andżelika jeszcze spała przygotować sobie śniadanie. Przy stole w kuchni siedział tata.
-A ty nie w pracy ?- spytałam na krześle
-Wziąłem sobie kilka dni wolnego, aby pozałatwiać kilka spraw dotyczące wesela.
-Aha, no spoko.- wstałam, i wstawiłam wodę na herbatę, zaczęłam robić sobie śniadanie- Tato, chcę iść do liceum do Bydgoszczy. Kuba dostał tam propozycję grania w lepszym klubie. - zaczęłam nie spoglądając w ogóle na ojca- Zamieszkam z nim. Obiecuję nie zrobię żadnej głupoty jakiej później mogłabym żałować. Tylko proszę cię zgódź się. - smarowałam sobie kanapki masłem, nadal nie spojrzałam na tatę.
-Wiktoria uważam, że jesteś na razie za młoda na mieszkanie samemu z chłopakiem.- powiedział spokojnym tonem.
-Tato, ale my nie zrobimy nic, czego później będziemy żałować. Nie musisz się martwić nie zostaniesz dziadkiem.
-Nie chodzi mi o to. Po prostu uważam, że jesteś jeszcze za młoda.
-Nie jestem za młoda !- podniosłam nieco głos
-Jesteś . - powiedział spokojnie, jakby w ogóle nie zauważył, że podniosłam głos - Nie jesteś jeszcze pełnoletnia, nie odpowiadasz za siebie.
-Tato, ale ja chcę chodzić do liceum do Bydgoszczy !
-Z tego co wiem, to dostałaś się do Toruńskiego liceum i to bardzo dobrego. Kuba może pojechać, możecie się przecież spotykać, będziesz mogła jeździć na mecze. Ale nie zamieszkasz w Bydgoszczy.
-Skąd ty możesz wiedzieć, gdzie się dostałam skoro nawet ze mną na ten temat nie rozmawiałeś !
-Iza mi powiedziała.- powiedział spokojnie
-Właśnie Iza !- wybuchłam - Cały czas jak nie Iza to Grażyna. A dla mnie kiedy znajdziesz czas ? - nie wytrzymałam. Łzy zaczęły płynąć mi po policzkach. Wybiegłam z kuchni. Weszłam do łazienki, założyłam dżinsy, które leżały na pralce i jakąś koszulkę, chyba Andżeliki. Ubrana wybiegłam z domu. Nie przejmowałam się tym, że jestem nie uczesana, w brudnych spodniach, zapłakana. Biegłam przed siebie.
Biegłam prosto do Kuby. Wbiegłam na klatkę schodową. Zadzwoniłam dzwonkiem. Miałam szczęście, otworzył drzwi. Nic nie powiedziałam tylko się do niego przytuliłam. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, i posadził na kolanach. O nic nie pytał, trzymał mnie w objęciach i czekał aż się uspokoję.
-Przepraszam - mruknęłam
-Za co ? - spytał wycierając mi mokre policzki
-Zmoczyłam ci koszulkę.
-To nic. Koszulka wyschnie. Co się stało ?
-Tata. - odpowiedziałam krótko, Kuba spojrzał na mnie jakby zobaczył ducha.
-Co z nim ? Chory jest ? Coś mu dolega ?
-Nie.- odpowiedziałam , do oczu znów zaczęły napływać mi łzy - Ojciec nie pozwolił mi jechać z tobą do Bydgoszczy.
-Czemu ?
-Powiedział, że jestem za młoda na mieszkanie z chłopakiem.
-No cóż ty nie jedziesz, to i ja nie jadę. Nie zostawię cię tu samej.
-Nie, ty jedź. Musisz się rozwijać. Nie będę stawać na drodze do twojej kariery.
-Ale ja nigdzie bez ciebie nie jadę.
-Kuba, jedź. Rozwijaj się, graj, korzystaj. Ja będę przyjeżdżać na każdy mecz i jak będę mieć trochę wolnego to będę wpadać do ciebie. Nie chcę abyś przeze mnie stracił największą szansę w swoim życiu aby się pokazać. Jedź. Proszę cię.
-Wiktoria, ale ja cię tak nie zostawię....- zaczął
-Nie martw się jakoś sobie poradzę. Jest przecież Andżelika, i będzie Iza. A właśnie mój tata chcę się pobrać z mamą Izy. Będziemy siostrami.
-Serio ? - spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
-Tak, powiedzieli to przedwczoraj na kolacji. Iza oczywiście wniebowzięta.....
-Ale ty chyba, nie tryskasz szczęściem co ?- przerwał mi.
-Nie zbyt. Kuba ja czuję, że go tracę. Już i tak spędzamy mało czasu ze sobą. Czuję, że po ślubie, moje życie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. - położyłam się mu na kolanach
-Musisz mu wybaczyć, po prostu zakochany. - zaczął mnie głaskać po włosach. - Porozmawiaj z nim, ale tak szczerze. Powiedz co leży ci na sercu. Może twój ojciec to zrozumie.
-Nie jestem tego taka pewna.- ziewnełam.
-Chcesz to połóż się spać. Jak się wyśpisz to porozmawiamy.
-Chyba skorzystam z propozycji. Kuba a ty przemyśl to o co cię proszę. Jedź do Bydgoszczy i pokaż wszystkim jak dobrze grasz.- powiedziałam i pocałowałam Kubę .
Położyłam się na łóżku Kuby, on przykrył mnie kołdrą. Od razu odpłynęłam w krainę Morfeusza.
-.....tak odprowadzę ją gdy tylko wstanie... - usłyszałam głos mojego chłopaka dochodzący z pokoju obok. Podniosłam moje zaspane zwłoki i poszłam do Kuby.
-Z kim rozmawiałeś ?- spytałam siadając obok niego na kanapie.
-Z Andżeliką. Martwiła się o ciebie. Zostawiłaś telefon w domu. - odpowiedział z troską
-Skąd ona miała twój numer ? - zapytałam podejrzliwie.
-Nie wiem, może z twojego telefonu ?
-No dobra, mówiła coś jeszcze ?
-Nie, tylko chciała abym cię odprowadził do domu.
- Ale może później co ? Nie chcę iść na razie do domu. Ojciec pewnie siedzi w domu, nie mam ochoty z nim rozmawiać.
-Chcesz coś zjeść ?
-Nie pogniewam się jak poczęstujesz mnie kromką chleba.
-Chodź nawet wodą cię poczęstuję- uśmiechnął się i zaprowadził mnie do kuchni.
Zrobiliśmy sobie kanapki. Oraz wypiliśmy herbatę. Gdy dochodziła czternasta postanowiłam wrócić do domu. Ale zanim wyszliśmy jeszcze z mieszkania Kuby, on wziął mnie jeszcze na krótką rozmowę .
-Wiktoria, przemyślałem to o co mnie prosiłaś.
-Iii ?
-Myślę, że masz rację, nie mogę zmarnować takiej szansy. Obiecuję będę dzwonił, pisał, przyjeżdżał gdy tylko będzie to możliwe.
-Tak się cieszę ! - pocałowałam go namiętnie w usta- Ale obiecaj mi coś.
-Wszystko !
-Nie mów, bo nie wiesz jeszcze co... Jak pojedziesz do Bydgoszczy i zaczniesz grać a tłum hotek będzie latać za tobą wszędzie. To proszę cię, nie zapomnij, że tu w Toruniu czeka na ciebie oddana Kibicka. Która zawsze będzie na ciebie czekać.
-Obiecuję ! - pocałował mnie. - Zawsze będę pamiętać o mojej najpiękniejszej Kibitce.
Wróciliśmy do domu. Ojciec siedział w salonie przed telewizorem. Gdy mnie zobaczył od razu po prosił mnie do siebie . Kuba szepnął mi, że pójdzie na górę i poczeka. A ja nie pewnym krokiem poszłam do salonu.
Rozmowa z ojcem trwała długo, gdy weszłam na górę to Kuba z Andżeliką grali w karty.
-W co gracie ? - spytałam siadając obok Kuby.
-W wojnę. - odpowiedziała Andżelika- Grasz z nami ?
-Mogę pograć. To rozdawaj.
-I jak było? - spytał Kuba, który przyglądał mi się badawczo - Wyjaśniliście sobie wszystko ?
-Tak.... Obiecałam, że będę druhną wraz z Izą na ich weselu. Będę szczęśliwa i zaakceptuję każdą decyzję ojca. Mogę jeździć na każdy mecz.
-Ale pogodziliście się tak ? - spytała An.
-Tak.
-To dobrze. - przytaknęła.
-Powiedziałaś co leży ci na sercu ? - zapytał Kuba
-Tak, powiedział, że postara się teraz spędzać ze mną więcej czasu.
-To fajnie.- powiedział Kuba i mnie przytulił.
-Cieszę się, że was mam.- powiedziałam i przytuliłam się do nich obojga- Kocham was.
_______________________________________________________________________________
Hej :) Oddaję w wasze ręce 40 :)
Rozdział wyglądał w ogóle inaczej gdy go napisałam, coś innego w nim było, ale po przeczytaniu komentarza w ostatnim rozdziale stwierdziłam, że Chmiera ma racje :) Dla tego, też zmieniłam cały rozdział :)
Mam nadzieję, że się spodobał :)
Mała informacja. Kolejny rozdział ukaże się dopiero w poniedziałek lub we wtorek. Ponieważ jadę zwiedzać Opole :) .
Jeśli czytasz komentuję ! To motywuje :)
Zapraszam na facebooka ;)
https://www.facebook.com/pages/Olka-jaka%C5%9B-tam/1303748763097383Całuski ;*
niedziela, 11 sierpnia 2013
39
-Cholera, ty to masz szczęście- powiedziała Andżelika, ale ja już jej nie słuchałam.
Szłam przed siebie tam gdzie stał On. Zmężniał przez ten czas, chyba się ostrzygł. W ręce trzymał czerwone róże. Obok niego stał mój tata z wielkim uśmiechem na twarzy . Kuba chwycił mnie w objęcia i nie zważając na to, że obok stoi mój rodzic pocałował mnie namiętnie.
-Cieszę, się że wróciłaś. - szepnął gdy oderwaliśmy się od siebie- to dla ciebie. - wręczył mi kwiaty, wzięłam je od niego i się jeszcze raz przytuliłam. Następnie podeszłam do ojca i go przytuliłam.
-Stęskniłam się, wiesz ?- spojrzałam na ojca, widać było, że się cieszy z mojego powrotu.- Może do nas Andżelika na jakiś czas zamieszkać, puki nie wrócą jej rodzice ?
-Pewnie, skarbie. - tata pocałował mnie w czoło- chodźmy już. Andżelika oczywiście jedziesz z nami. -Dziękuję panu bardzo- przyjaciółka uśmiechnęła się do mojego taty i ruszyliśmy do samochodu.
Andżelika siedziała z przodu obok taty, który kierował autem, a ja razem z Kubą z tyłu. Przez całą podróż trzymał mnie za rękę i głaskał po niej. Mimo, że walczyłam aby nie zasnąć nie udało mi się to. Zasnęłam na ramieniu Kuby.
-Spotkamy się później, teraz idź odpocznij słońce. - pocałował mnie w policzek gdy wyszliśmy z samochodu i ruszył w stronę swojego domu. Chwyciłam go za rękę.
-Wejdź do środka, dawno się nie widzieliśmy. -pociągnęłam go za sobą- nie stęskniłeś się ?
-Stęskniłem i to bardzo, ale czy nie chcesz na razie z tatą trochę czasu pobyć ? Przyjdę wieczorem ok ?
-No dobra, ale nie zapomnij.- pocałowałam go w policzek i puściłam.
Po wejściu do domu pierwsze co to rozpakowałam prezenty dla taty i mu wręczyłam. Zaniosłam walizkę na górę, zaprowadziłam Andżelikę do jej nowego pokoju i poprosiłam aby czuła się jak u siebie w domu. Zeszłam na dół do taty, który siedział w kuchni szykował posiłek. Usiadłam obok niego, przyglądałam mu się jak kroi paprykę.
-Co robisz ? - spytałam, głupie pytanie, przecież widziałam co robi.
-Zrobię obiad. Grażyna nauczyła mnie taką zapiekankę warzywną robić. Zobaczysz posmakuje ci.
-A właśnie co u Grażyny ? Myślałam, że przyjedziesz z nią na lotnisko. Mam dla niej prezent, dla Izy również. - uśmiechnęłam się najmilej jak mogłam
-A dobrze, po za tym jutro idziemy wszyscy razem na kolację to z nią porozmawiasz. Chcemy z wami o czymś porozmawiać. Oczywiście Andżelika idzie z nami. Nie musisz się martwić.
-O czymś ważnym? Czy tam sobie na luzie ?
-Trudno powiedzieć, dla mnie jest to ważne, ale ty możesz to przyjąć na luzie. Po za tym jutro wszystkiego się dowiesz. Opowiadaj lepiej jak było w Londynie ?
Opowiedziałam cały mój pobyt w Anglii. Począwszy na metrze, w którym obgadałyśmy z An polaka a skończywszy na rozprawie sądowej Paula. Gdy skończyłam było już po siedemnastej. Poszłam do Andżeliki, która drzemała w pokoju na górze. Przykryłam ją kocem i wróciłam do swojego pokoju.
Rozpakowałam walizkę. Wszystkie prezenty jakie poprzywoziłam włożyłam do szafy z ubraniami. Wiedziałam, że tam są bezpieczne. Gdy kończyłam rozpakowywanie do pokoju wszedł Kuba.
-Twój tata mnie wpuścił. - powiedział i usiadł na łóżku.
-Dobrze zrobił. Opowiadaj co słychać ? Wiesz ile mam ci do powiedzenia ?
-Może pójdziemy na spacer ?- spytał - Tam wszystko mi opowiesz.
-Yyy... tak nie za bardzo.Bo wiesz, jest u mnie Andżelika, nie chcę jej samą zostawiać w domu.
-Hmm... no dobra, ale jak się zgodzi to mogę cię porwać chociaż na dziesięć minut co ?
-Myślę, że tak. Ale wolałabym jej nie zostawiać samej na razie.
-Przecież to duża dziewczynka jest, poradzi sobie. - próbował mnie przekonywać. - Po za tym gdzie ona teraz jest ?
-Śpi. Ostatnio dużo przeżyła... Paul wiesz, poznałam go. Na prawdę nie miły z niego typek.
-No to opowiadaj od początku może, gdzie go poznałaś i w ogóle jak było.
No to zaczęłam kolejny raz opowiadać tę samą historię, którą nie tak dawno opowiedziałam tacie, tyle że omijałam nie które szczegóły. Na przykład historię w metrze. Gdy miałam zacząć opowiadać o sprawie sądowej Paula do pokoju weszła Andżelika.
-Oj, przepraszam. Nie wiedziałam, że masz gościa. Cześć Kuba.
-Cześć.- odpowiedział promiennie - co u ciebie ?
-Dobrze, a u ciebie ?
-Dobrze. Mam prośbę. Mógłbym porwać na pół godzinki Wiktorię ?
-Kuba !! - spojrzałam na niego
-Oczywiście, że tak. Nawet nie musisz się pytać- odpowiedziała radośnie moja przyjaciółka - zabierz ją gdzieś i nacieszcie się sobą moje gołąbeczki.
-An nie zostawię cię samej w domu. Nie ma nawet takiej opcji - próbowałam się jakoś wykręcić
-Wiktoria- zaczęła łagodnie przyjaciółka- proszę cię idź z Kubą się przejdź. Dawno się nie widzieliście, na pewno macie wiele do nadrobienia.
-Ale...- zaczęłam
-Nie ma ale. Na razie proszę. Ale później, mogę wypchać cie na chama, wiesz doskonale o tym.
-Dobra, już dobra- poddałam się - wygrałaś. Ale za pół godziny wrócę obiecuję
-Za godzinę będzie z powrotem- powiedział Kuba - Dzięki.
-Ok. Pa. Miłego spaceru - powiedziała i zniknęła za drzwiami mojego pokoju
-No ok, no to chodźmy - powiedział Kuba, chwytając mnie za rękę
Poszliśmy do parku. Tego samego w którym przesiadywaliśmy tak często z Izą. Usiedliśmy na jednej z pobliskich ławek . Kuba wziął mnie za rękę i zaczął delikatnie głaskać.
-Wiktoria, muszę coś ci powiedzieć.....- przyjął poważny wyraz twarz- Gdy wyleciałaś dostałem propozycję grania w innym klubie.
-To świetnie.- ucieszyłam się z wiadomości - Gratulacje !
-Ale daj mi skończyć. Ten klub nie jest w Toruniu... Tylko w Bydgoszczy. Propozycja wpłynęła mi trzy dni temu. Odpowiedź mam dać do przyszłego poniedziałku.
Trochę nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Z jednej strony cieszyłam się, że ma tak wielką szansę na pokazanie się w innym klubie. Ma możliwość rozwijania się. A z drugiej strony znowu chciałam aby był ze mną w Toruniu.
-Wiktoria, ja na prawdę cię kocham. Nie chcę się z tobą rozstawać. Już i tak długo się nie widzieliśmy.
-Kuba, spójrz na mnie- wzięłam jego podbródek i skierowałam w moją stronę- Ja chcę abyś się rozwijał, abyś robił to co sprawia ci przyjemność . Ja nie będę stała na drodze do twojej kariery.
-Ale ja cię tu nie zostawię.
-Będziemy się widywać w weekendy, w święta. Będę przyjeżdżała na mecze....
Zapadła nie przyjemna cisza, nie wiedziałam już co mam powiedzieć. Miałam wiele myśli w głowie, ale nic z nich konkretnego nie wypływało.
-Przeprowadź się tam ze mną.
Zatkało mnie, kolejny raz tego dnia mnie zatkało i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Wiem, wiem. Jesteś jeszcze młoda, masz czas jeszcze na mieszkanie z chłopakiem i w ogóle. Ale ja bez ciebie się stąd nie ruszę.
-Kuba, ale ja chcę abyś ty tą szansę wykorzystał. Druga taka nie wiadomo kiedy się nadarzy.
-Przeprowadź się ze mną.
-Wiesz, że to nie ode mnie zależy. Jestem nie pełnoletnia. Tata podejmuje jeszcze decyzje gdzie ja mieszkam i z kim. Nie mogę nic zrobić bez jego pozwolenia.
-To porozmawiaj z nim.
-Porozmawiam, ale niczego nie obiecuję.
-Świetnie. Wiesz jak ja cie kocham ? - spytał i pocałował mnie w policzek. - Chyba pora wracać. Obiecałem An, że będziemy za godzinę.
Gdy wróciłam do domu taty nie było, a Andżelika siedziała w salonie i oglądała telewizje.
-Co oglądasz ? - usiadłam obok niej
-Nie wiem, jakąś głupotę. Jak tam ? Spacer się udał ?
-Można tak powiedzieć. Nikt do mnie nie dzwonił ?- wzięłam mój telefon ze stolika
Dwa nie odebrane połączenia od Izy.
-Mogłaś odebrać - zwróciłam się do An - to córka Grażynki dzwoniła.
-Nie wiedziałam, stwierdziłam, że jak będziesz chciała to oddzwonisz.
-Aha, no spoko. An, nie wiem czy ci mój tata mówił, ale jutro idziemy na kolacje z Grażyną i jej córką.
-Uuu... jakaś okazja ?
-Nie wiem właśnie, nie chce mi nic powiedzieć.
Oddzwoniłam do Izy. Porozmawiałam z nią przez parę minut. Próbowałam podpytać się czy wie coś o jutrzejszej kolacji, ale nic, a nic.
Gdy skończyłam rozmowę wróciłam do Andżeliki.
-Kuba dostał propozycję z innego klubu w Bydgoszczy.- powiedziałam gapiąc się w telewizor- Chcę abym się z nim przeprowadziła.
- A ty co sądzisz na ten pomysł ?
-Nie wiem, nie wiem. Nie chcę zostawiać samego ojca tu........
Następnego dnia ojciec chodził podniecony i zdenerwowany. Za każdym razem gdy próbowałam odjąć temat Bydgoszczy wymiękałam. Tata z tego zdenerwowania, chyba nawet nie zauważył, że zmieniam w ostatniej chwili zdanie i mówię coś co nie ma sensu. Po czternastej wyszedł gdzieś. Ja z Andżeliką zostałam sama w domu. I przymierzałyśmy stroje z szafy.
-I jak przemyślałaś wczorajszy temat ? - spytała się przyjaciółka, gdy przymierzałam sukienkę
-Tak, ale muszę o tym z ojcem porozmawiać.
-Lepiej ci w tej żółtej- powiedziała
-No to idę w żółtej. A ty co zakładasz ?
-A ja muszę iść - zaczynała marudzić
-Tata powiedział, że tak, że to ważne. Po za tym jesteś członkiem mojej rodziny więc bez dyskusji.
Zadzwoniłam jeszcze do Izy, czy przez przypadek jej mama się nie wygadała o co chodzi. Lecz trzyma usta na kłódkę.
Po osiemnastej pojechałyśmy z tatą do jednej z Toruńskich restauracji. W środku panowała miła atmosfera. Wszędzie pełno kwiatów i świec. Parę minut po nas zjawiła się pani Grażyna z Izą.
-Dzień dobry . - powiedziała promiennie Grażyna
-Dzień dobry- odpowiedziałam - To moja przyjaciółka Andżelika. A to jest Iza córka pani Grażyny.
Panie zapoznały się i usiedliśmy do stołu. Kelner wlał starszym do kieliszków wina, przyjął nasze zamówienie i wrócił do kuchni.
Tata z Grażyną coś tam szeptali do siebie, Andżelika uśmiechała się nieswojo do Izy. Iza odwzajemniała uśmiech, a ja przyglądałam się z rozbawieniem im obu. Gdy zjedliśmy kolację, którą nam podano, tata krząknął cicho chcąc zwrócić na siebie naszą uwagę.
-Dziewczynki- zaczął- chcielibyśmy wam z Grażyną powiedzieć coś bardzo ważnego.
-Otóż jak wiecie- wtrąciła się kobieta- jesteśmy ze sobą . A, że nie jesteśmy już pierwszej młodości. Lata nam biegną.
-Wy dorastacie- wtrącił tata
-A nie chcemy na stare lata zostać sami.
-Może byście tak mówili jaśniej - pośpieszała Iza
-Postanowiliśmy się pobrać- powiedziała radośnie Grażyna
Iza i Andżelika wydały się szczęśliwe z tego co usłyszały, a ja nie wiem co czułam wtedy.
-Gratulacje- pierwsza zerwała się do nich Izka. Wycałowała i wytliła oboje zakochanych. Następna była Andżelika, która zrobiła to samo co jej poprzedniczka. Spojrzałam na ojca i matkę Izy i stwierdziłam, że są na prawdę szczęśliwi. A dla mnie to było najważniejsze.
-Gratulacje - powiedziałam i przytuliłam się do taty i do pani Grażyny
-To kiedy ślub - spytała Iza
-Chcemy za pół roku. - odpowiedział tata
- To jeżeli dobrze liczę - powiedziała An- to w lutym tak ?
-Tak zgadza się.
Zjedliśmy jeszcze deser i porozmawialiśmy na temat ślubu i wesela. Iza wydawała się jakby była w siódmym niebie. Opowiadała jak będzie wyglądał jej ślub. Byłam pewna podziwu jej fantazji.
-Ale się narobiło co ? - spytała An, gdy weszłyśmy do mnie do pokoju
-Nie spodziewałam się tego- odpowiedziałam szczerze
-A kto się spodziewał ? Ja idę spać. Dobranoc.
-Dobranoc. - odpowiedziałam gdy przyjaciółka zniknęła mi z pola widzenia.
Usiadłam na łóżku, ukryłam twarz w dłoniach. I tak siedziałam. To chyba zaczyna mnie przerastać......
____________________________________________________________________
Witam :)
Pierwsze co, to chcę bardzo bardzo przeprosić za moją długą nie obecność. Wyjechałam na wakacje nie spodziewanie i nawet nie miałam jak dodawać nowe posty na bloga. BARDZO PRZEPRASZAM !
Rekompensatą za tak długi odstęp czasowy jest oto ten rozdział. Chyba najdłuższy jaki kiedy kol wiek napisałam.
Po drugie chcę coś wyjaśnić. Pod ostatnim rozdziałem ukazały się informacje, że sprawy sądowe trwają dłużej niż tydzień. Ja to wiem, że taka sprawa sądowa ciągnie się miesiącami a nawet latami. Po prostu na potrzeby opowiadania musiałam przyspieszyć akcję. Ale dziękuję za trafne uwagi :)
Po trzecie, wiem, że u was jestem z rozdziałami do tyłu więc związku z tym do środy postaram się wszystko nadrobić.
Po czwarte następny rozdział postaram się dodać w poniedziałek, ale nic nie obiecuję.
Po piąte i chyba ostatnie DZIĘKUJĘ za ponad 11 000 wyświetleń !! Jesteście wspaniali :*
Szłam przed siebie tam gdzie stał On. Zmężniał przez ten czas, chyba się ostrzygł. W ręce trzymał czerwone róże. Obok niego stał mój tata z wielkim uśmiechem na twarzy . Kuba chwycił mnie w objęcia i nie zważając na to, że obok stoi mój rodzic pocałował mnie namiętnie.
-Cieszę, się że wróciłaś. - szepnął gdy oderwaliśmy się od siebie- to dla ciebie. - wręczył mi kwiaty, wzięłam je od niego i się jeszcze raz przytuliłam. Następnie podeszłam do ojca i go przytuliłam.
-Stęskniłam się, wiesz ?- spojrzałam na ojca, widać było, że się cieszy z mojego powrotu.- Może do nas Andżelika na jakiś czas zamieszkać, puki nie wrócą jej rodzice ?
-Pewnie, skarbie. - tata pocałował mnie w czoło- chodźmy już. Andżelika oczywiście jedziesz z nami. -Dziękuję panu bardzo- przyjaciółka uśmiechnęła się do mojego taty i ruszyliśmy do samochodu.
Andżelika siedziała z przodu obok taty, który kierował autem, a ja razem z Kubą z tyłu. Przez całą podróż trzymał mnie za rękę i głaskał po niej. Mimo, że walczyłam aby nie zasnąć nie udało mi się to. Zasnęłam na ramieniu Kuby.
-Spotkamy się później, teraz idź odpocznij słońce. - pocałował mnie w policzek gdy wyszliśmy z samochodu i ruszył w stronę swojego domu. Chwyciłam go za rękę.
-Wejdź do środka, dawno się nie widzieliśmy. -pociągnęłam go za sobą- nie stęskniłeś się ?
-Stęskniłem i to bardzo, ale czy nie chcesz na razie z tatą trochę czasu pobyć ? Przyjdę wieczorem ok ?
-No dobra, ale nie zapomnij.- pocałowałam go w policzek i puściłam.
Po wejściu do domu pierwsze co to rozpakowałam prezenty dla taty i mu wręczyłam. Zaniosłam walizkę na górę, zaprowadziłam Andżelikę do jej nowego pokoju i poprosiłam aby czuła się jak u siebie w domu. Zeszłam na dół do taty, który siedział w kuchni szykował posiłek. Usiadłam obok niego, przyglądałam mu się jak kroi paprykę.
-Co robisz ? - spytałam, głupie pytanie, przecież widziałam co robi.
-Zrobię obiad. Grażyna nauczyła mnie taką zapiekankę warzywną robić. Zobaczysz posmakuje ci.
-A właśnie co u Grażyny ? Myślałam, że przyjedziesz z nią na lotnisko. Mam dla niej prezent, dla Izy również. - uśmiechnęłam się najmilej jak mogłam
-A dobrze, po za tym jutro idziemy wszyscy razem na kolację to z nią porozmawiasz. Chcemy z wami o czymś porozmawiać. Oczywiście Andżelika idzie z nami. Nie musisz się martwić.
-O czymś ważnym? Czy tam sobie na luzie ?
-Trudno powiedzieć, dla mnie jest to ważne, ale ty możesz to przyjąć na luzie. Po za tym jutro wszystkiego się dowiesz. Opowiadaj lepiej jak było w Londynie ?
Opowiedziałam cały mój pobyt w Anglii. Począwszy na metrze, w którym obgadałyśmy z An polaka a skończywszy na rozprawie sądowej Paula. Gdy skończyłam było już po siedemnastej. Poszłam do Andżeliki, która drzemała w pokoju na górze. Przykryłam ją kocem i wróciłam do swojego pokoju.
Rozpakowałam walizkę. Wszystkie prezenty jakie poprzywoziłam włożyłam do szafy z ubraniami. Wiedziałam, że tam są bezpieczne. Gdy kończyłam rozpakowywanie do pokoju wszedł Kuba.
-Twój tata mnie wpuścił. - powiedział i usiadł na łóżku.
-Dobrze zrobił. Opowiadaj co słychać ? Wiesz ile mam ci do powiedzenia ?
-Może pójdziemy na spacer ?- spytał - Tam wszystko mi opowiesz.
-Yyy... tak nie za bardzo.Bo wiesz, jest u mnie Andżelika, nie chcę jej samą zostawiać w domu.
-Hmm... no dobra, ale jak się zgodzi to mogę cię porwać chociaż na dziesięć minut co ?
-Myślę, że tak. Ale wolałabym jej nie zostawiać samej na razie.
-Przecież to duża dziewczynka jest, poradzi sobie. - próbował mnie przekonywać. - Po za tym gdzie ona teraz jest ?
-Śpi. Ostatnio dużo przeżyła... Paul wiesz, poznałam go. Na prawdę nie miły z niego typek.
-No to opowiadaj od początku może, gdzie go poznałaś i w ogóle jak było.
No to zaczęłam kolejny raz opowiadać tę samą historię, którą nie tak dawno opowiedziałam tacie, tyle że omijałam nie które szczegóły. Na przykład historię w metrze. Gdy miałam zacząć opowiadać o sprawie sądowej Paula do pokoju weszła Andżelika.
-Oj, przepraszam. Nie wiedziałam, że masz gościa. Cześć Kuba.
-Cześć.- odpowiedział promiennie - co u ciebie ?
-Dobrze, a u ciebie ?
-Dobrze. Mam prośbę. Mógłbym porwać na pół godzinki Wiktorię ?
-Kuba !! - spojrzałam na niego
-Oczywiście, że tak. Nawet nie musisz się pytać- odpowiedziała radośnie moja przyjaciółka - zabierz ją gdzieś i nacieszcie się sobą moje gołąbeczki.
-An nie zostawię cię samej w domu. Nie ma nawet takiej opcji - próbowałam się jakoś wykręcić
-Wiktoria- zaczęła łagodnie przyjaciółka- proszę cię idź z Kubą się przejdź. Dawno się nie widzieliście, na pewno macie wiele do nadrobienia.
-Ale...- zaczęłam
-Nie ma ale. Na razie proszę. Ale później, mogę wypchać cie na chama, wiesz doskonale o tym.
-Dobra, już dobra- poddałam się - wygrałaś. Ale za pół godziny wrócę obiecuję
-Za godzinę będzie z powrotem- powiedział Kuba - Dzięki.
-Ok. Pa. Miłego spaceru - powiedziała i zniknęła za drzwiami mojego pokoju
-No ok, no to chodźmy - powiedział Kuba, chwytając mnie za rękę
Poszliśmy do parku. Tego samego w którym przesiadywaliśmy tak często z Izą. Usiedliśmy na jednej z pobliskich ławek . Kuba wziął mnie za rękę i zaczął delikatnie głaskać.
-Wiktoria, muszę coś ci powiedzieć.....- przyjął poważny wyraz twarz- Gdy wyleciałaś dostałem propozycję grania w innym klubie.
-To świetnie.- ucieszyłam się z wiadomości - Gratulacje !
-Ale daj mi skończyć. Ten klub nie jest w Toruniu... Tylko w Bydgoszczy. Propozycja wpłynęła mi trzy dni temu. Odpowiedź mam dać do przyszłego poniedziałku.
Trochę nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Z jednej strony cieszyłam się, że ma tak wielką szansę na pokazanie się w innym klubie. Ma możliwość rozwijania się. A z drugiej strony znowu chciałam aby był ze mną w Toruniu.
-Wiktoria, ja na prawdę cię kocham. Nie chcę się z tobą rozstawać. Już i tak długo się nie widzieliśmy.
-Kuba, spójrz na mnie- wzięłam jego podbródek i skierowałam w moją stronę- Ja chcę abyś się rozwijał, abyś robił to co sprawia ci przyjemność . Ja nie będę stała na drodze do twojej kariery.
-Ale ja cię tu nie zostawię.
-Będziemy się widywać w weekendy, w święta. Będę przyjeżdżała na mecze....
Zapadła nie przyjemna cisza, nie wiedziałam już co mam powiedzieć. Miałam wiele myśli w głowie, ale nic z nich konkretnego nie wypływało.
-Przeprowadź się tam ze mną.
Zatkało mnie, kolejny raz tego dnia mnie zatkało i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Wiem, wiem. Jesteś jeszcze młoda, masz czas jeszcze na mieszkanie z chłopakiem i w ogóle. Ale ja bez ciebie się stąd nie ruszę.
-Kuba, ale ja chcę abyś ty tą szansę wykorzystał. Druga taka nie wiadomo kiedy się nadarzy.
-Przeprowadź się ze mną.
-Wiesz, że to nie ode mnie zależy. Jestem nie pełnoletnia. Tata podejmuje jeszcze decyzje gdzie ja mieszkam i z kim. Nie mogę nic zrobić bez jego pozwolenia.
-To porozmawiaj z nim.
-Porozmawiam, ale niczego nie obiecuję.
-Świetnie. Wiesz jak ja cie kocham ? - spytał i pocałował mnie w policzek. - Chyba pora wracać. Obiecałem An, że będziemy za godzinę.
Gdy wróciłam do domu taty nie było, a Andżelika siedziała w salonie i oglądała telewizje.
-Co oglądasz ? - usiadłam obok niej
-Nie wiem, jakąś głupotę. Jak tam ? Spacer się udał ?
-Można tak powiedzieć. Nikt do mnie nie dzwonił ?- wzięłam mój telefon ze stolika
Dwa nie odebrane połączenia od Izy.
-Mogłaś odebrać - zwróciłam się do An - to córka Grażynki dzwoniła.
-Nie wiedziałam, stwierdziłam, że jak będziesz chciała to oddzwonisz.
-Aha, no spoko. An, nie wiem czy ci mój tata mówił, ale jutro idziemy na kolacje z Grażyną i jej córką.
-Uuu... jakaś okazja ?
-Nie wiem właśnie, nie chce mi nic powiedzieć.
Oddzwoniłam do Izy. Porozmawiałam z nią przez parę minut. Próbowałam podpytać się czy wie coś o jutrzejszej kolacji, ale nic, a nic.
Gdy skończyłam rozmowę wróciłam do Andżeliki.
-Kuba dostał propozycję z innego klubu w Bydgoszczy.- powiedziałam gapiąc się w telewizor- Chcę abym się z nim przeprowadziła.
- A ty co sądzisz na ten pomysł ?
-Nie wiem, nie wiem. Nie chcę zostawiać samego ojca tu........
Następnego dnia ojciec chodził podniecony i zdenerwowany. Za każdym razem gdy próbowałam odjąć temat Bydgoszczy wymiękałam. Tata z tego zdenerwowania, chyba nawet nie zauważył, że zmieniam w ostatniej chwili zdanie i mówię coś co nie ma sensu. Po czternastej wyszedł gdzieś. Ja z Andżeliką zostałam sama w domu. I przymierzałyśmy stroje z szafy.
-I jak przemyślałaś wczorajszy temat ? - spytała się przyjaciółka, gdy przymierzałam sukienkę
-Tak, ale muszę o tym z ojcem porozmawiać.
-Lepiej ci w tej żółtej- powiedziała
-No to idę w żółtej. A ty co zakładasz ?
-A ja muszę iść - zaczynała marudzić
-Tata powiedział, że tak, że to ważne. Po za tym jesteś członkiem mojej rodziny więc bez dyskusji.
Zadzwoniłam jeszcze do Izy, czy przez przypadek jej mama się nie wygadała o co chodzi. Lecz trzyma usta na kłódkę.
Po osiemnastej pojechałyśmy z tatą do jednej z Toruńskich restauracji. W środku panowała miła atmosfera. Wszędzie pełno kwiatów i świec. Parę minut po nas zjawiła się pani Grażyna z Izą.
-Dzień dobry . - powiedziała promiennie Grażyna
-Dzień dobry- odpowiedziałam - To moja przyjaciółka Andżelika. A to jest Iza córka pani Grażyny.
Panie zapoznały się i usiedliśmy do stołu. Kelner wlał starszym do kieliszków wina, przyjął nasze zamówienie i wrócił do kuchni.
Tata z Grażyną coś tam szeptali do siebie, Andżelika uśmiechała się nieswojo do Izy. Iza odwzajemniała uśmiech, a ja przyglądałam się z rozbawieniem im obu. Gdy zjedliśmy kolację, którą nam podano, tata krząknął cicho chcąc zwrócić na siebie naszą uwagę.
-Dziewczynki- zaczął- chcielibyśmy wam z Grażyną powiedzieć coś bardzo ważnego.
-Otóż jak wiecie- wtrąciła się kobieta- jesteśmy ze sobą . A, że nie jesteśmy już pierwszej młodości. Lata nam biegną.
-Wy dorastacie- wtrącił tata
-A nie chcemy na stare lata zostać sami.
-Może byście tak mówili jaśniej - pośpieszała Iza
-Postanowiliśmy się pobrać- powiedziała radośnie Grażyna
Iza i Andżelika wydały się szczęśliwe z tego co usłyszały, a ja nie wiem co czułam wtedy.
-Gratulacje- pierwsza zerwała się do nich Izka. Wycałowała i wytliła oboje zakochanych. Następna była Andżelika, która zrobiła to samo co jej poprzedniczka. Spojrzałam na ojca i matkę Izy i stwierdziłam, że są na prawdę szczęśliwi. A dla mnie to było najważniejsze.
-Gratulacje - powiedziałam i przytuliłam się do taty i do pani Grażyny
-To kiedy ślub - spytała Iza
-Chcemy za pół roku. - odpowiedział tata
- To jeżeli dobrze liczę - powiedziała An- to w lutym tak ?
-Tak zgadza się.
Zjedliśmy jeszcze deser i porozmawialiśmy na temat ślubu i wesela. Iza wydawała się jakby była w siódmym niebie. Opowiadała jak będzie wyglądał jej ślub. Byłam pewna podziwu jej fantazji.
-Ale się narobiło co ? - spytała An, gdy weszłyśmy do mnie do pokoju
-Nie spodziewałam się tego- odpowiedziałam szczerze
-A kto się spodziewał ? Ja idę spać. Dobranoc.
-Dobranoc. - odpowiedziałam gdy przyjaciółka zniknęła mi z pola widzenia.
Usiadłam na łóżku, ukryłam twarz w dłoniach. I tak siedziałam. To chyba zaczyna mnie przerastać......
____________________________________________________________________
Witam :)
Pierwsze co, to chcę bardzo bardzo przeprosić za moją długą nie obecność. Wyjechałam na wakacje nie spodziewanie i nawet nie miałam jak dodawać nowe posty na bloga. BARDZO PRZEPRASZAM !
Rekompensatą za tak długi odstęp czasowy jest oto ten rozdział. Chyba najdłuższy jaki kiedy kol wiek napisałam.
Po drugie chcę coś wyjaśnić. Pod ostatnim rozdziałem ukazały się informacje, że sprawy sądowe trwają dłużej niż tydzień. Ja to wiem, że taka sprawa sądowa ciągnie się miesiącami a nawet latami. Po prostu na potrzeby opowiadania musiałam przyspieszyć akcję. Ale dziękuję za trafne uwagi :)
Po trzecie, wiem, że u was jestem z rozdziałami do tyłu więc związku z tym do środy postaram się wszystko nadrobić.
Po czwarte następny rozdział postaram się dodać w poniedziałek, ale nic nie obiecuję.
Po piąte i chyba ostatnie DZIĘKUJĘ za ponad 11 000 wyświetleń !! Jesteście wspaniali :*
Czytam = komentuje to motywuje :)
Jestem na Fb https://www.facebook.com/pages/Olka-jaka%C5%9B-tam/1303748763097383
Jestem na Fb https://www.facebook.com/pages/Olka-jaka%C5%9B-tam/1303748763097383
Subskrybuj:
Posty (Atom)
